Oto ja...
Zawsze byłam normalną ładną dziewczynką, nie za chudą ani nie grubą.
O ładnej kształtnej twarzyczce, burzy włosów na czole.Czułam sie z sobą dobrze,
dopóki moja anorektycznie chuda kuzyneczka nie powiedziała do mnie : TY GRUBASIE!.
no i zaczęło się .......miałam wtedy 12 lat.....
Odtąd juz zawsze uważałam że jestem za gruba ...ważąc 52 koligramy i mierząc 165 wzrostu.
Do tego przekonania doprowadziła mnie druga kuzynka ( tej samej postury co poprzednia)
nie chcac pozyczyć mi sukienki na studniówkę, bo przecież ja sie nie zmieszcze w tą sukienkę.
Sukienka była w rozmiarze 38 , który był na mnie dobry.Oczywiscie nie potraktowałam tego jako
złośliwosc z jej strony, tylko jako atak na moją 52 kilogramowa tuszę...
poszłam do sklepu z kupić sukienkę , a Pani powiedziała mi że jestem bardzo szczupła w talii...
.....póżniej poznałam faceta z którym jestem nadal...uświadomil mi ze jestem naprawdę
atrakcyyjną kobietą...urodziłam mu dziecko...przytyłam do 60 kilogramów... i on nadal szalał za mną...
nie byłam otyła...miałam troche wieksza wystajaca pupę i duże piersi ....
i zaczęło sie od nowa...ciotki i kuzynki( które nigdy nie przestały uwazać mnie za grubą)
...wyskakiwały z tekstami...a to ci życie małżeńskie służy..
..jakoś jesz bardzo mało a z boczków ci nic spaśc nie chce.....
ale doszły jeszcze sprzedawczynie proponujace mi ubrania w rozmiarze 42, i 44.
ze słowami :<< w rozmiar 40 to pani napewno nie wejdzie>>
( mój boże przeciez ja nosze 38 i 40, rzadko ale trafia się 36 , a 42 nigdyyyyyyy)
więc chyba nie wyglądam jak balon rozmiar 44?
od jutra więc mam zamiar powziac postanowienie...
schudne do 50 kilogramów..
.juz nigdy nikt nie nazwie mnie grubasem i nie zaproponuje za duzych na mnie ubrań
...bedę bardziej pewna siebie...bo bedę chuda...
i nawet gdybym miała popaść w jakąś chorobę typu bulimia lub anoreksja
wytrzymam
( P.S. dziekuje tym wszystkim którzy pomogli mi podjać to postanowienie
m.innymi kochanym ciociom i kuzynkom)